Psychodietetyk – witamy na stronie

Na stronie PSYCHODIETETYK  każdy jest miłym gościem. Można wchodzić bez pukania. Możemy porozmawiać. Możemy razem pomilczeć. Jeżeli zawitałaś/zawitałeś na nasza stronę to najprawdopodobniej:

  1. masz problem z nadwagą lub otyłością
  2. masz problem z odżywianiem
  3. studiujesz albo po prostu interesujesz się psychologia, dietetyka, szeroko rozumiana promocja zdrowia
  4. szukałeś stron erotycznych i wszedłeś tu przez przypadek (cóż… w takim wypadku mogła działać Twoja podświadomość, a zatem zostań i przeczytaj ten tekst do końca). Kto wie, może zainteresuje Cie artykuł o afrodyzjakach…

Jak twierdza naukowcy ( czyż nie brzmi to bardzo poważnie?) u 80% osób problemy związane z nadwagą biorą się z głowy. Mówiąc „głowa” wcale nie mam na myśli kłapania zębami, przegryzania, połykania (chociaż oczywiście ilość i rodzaj spożywanego pokarmu ma wpływ na naszą wagę…) ale z MÓZGU.

To w głowie rodzą nam się pomysły w stylu: nikt mnie nie kocha – więc coś zjem, jestem gruba i brzydka – więc coś zjem, jestem zdenerwowana – więc coś zjem, jestem zerem – więc nic nie będę jeść i tak będę kontrolować swoje życie.

Znasz to? No właśnie…

A zatem po co jest ta strona?

Chcemy Ci podać pomocna dłoń. Będziemy pisać o tym jak narzędzia psychologiczne mogą pomóc Ci w samoakceptacji . Będziemy również pisać o zdrowym stylu życia.

I najważniejsze. Pamiętaj, że w życiu nie chodzi o to, żeby by chudym, ale o to aby czuć się spełnionym i szczęśliwym!

Na początek zapraszam do najpopularniejszego na naszej stronie tematu: najlepsza dieta .

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 8.7/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Psychodietetyk - witamy na stronie, 8.7 out of 10 based on 7 ratings

{ 7 comments… read them below or add one }

Karina 16/02/2010 o 11:46

To był okropny dzień, czułam mocny niepokój i lęk, a przy tym nieunikniona chęć sięgnięcia po słodkie, znów po niespełna 3 miesiacach , nie poradziłam sobie, chandra mnie dopadła , zjadłam 200 g białej czekolady, jednak to nic, czułam wyrzuty jednak nie na tyle by nie siegnąć po jeszcze, dalej kolejna czekolada, a potem trzecia, następnie obiad zupa, 3 duże naleśniki…Powiedziałam sobie dosyć …jednak po niespełna godzinie otworzyłam przeklęta szufladę, zjadłam kolejny wafelek, paluszki, pistacje…Często myśle ze już tak dalej nie wytrzymam że to co się dzieje wokół mnie jest silniejsze niż sama zdołam udźwignąć. Wcześniej czułam się lepiej, bez powtarzających się epizodów, Az do tego podłego dnia, w którym wszystko się powtórzyło. Czasami boje się wyjsc do ludzi, gdziekolwiek, mam wrażenie że wzsytsko po mnie widać, to co robie i jak postepuje, wstydzę się tego .To tak jak taka studnia bez dna. Odnosze wrazenie że wszytsko się sypie a ja się w tym zapadam. Moje proszenei o pomoc ma się ku niczemu. Zbyt długo to trwa żeby módz powiedziec ‘’weź się dziewczyno w garść’’-a własnie to często slysze od rodziców. To jest jak nałóg, tak jak alkoholik broni się przed wypiciem jednego kieliszka tak ja przed zjedzeniem słodkiego, jednak kiedy odrobina wpadnie do ust, nie ma zmiłowania nad jej ilością. Osoba, która nei doświadcza tego, lub podobnej sytuacji nie zrozumie osoby, której problem dotyczy. Przykro mi ze nie żyje i funkcjonuje tak jak moje rówieśniczki, ciesząc się każda chwila zycia, spędzając miło czas, spotykając się z innymi, bawiąc i śmiejąc, nie przejmując się spozywana ilościąjedzenia, przede wszystkim na każdym kroku nie myśląc o tym , lub nie rezygnując z oferowanej zabawy tylko dlatego,że pojawia się obawa że trzeba będzie zjeść tort lub inne słodkości. Wiem że to bez sensu bo i tak nadchodzi w dzien, w którym zjadam kilkakrotnie więcej, a najbardziej paraliżują mnie pytania typu:’’ ooo odchudzasz się’’? to tak jakby ktos strzelil mi w twarz bo nikt nei wie tak naprawde z jakim problemem się borykam.Zazdroszcze moim znajomym podejścia do życia, w moim przypadku to jest walka, walka z własnymi myslami. Czuję jak moja głowa aż paruje od myslenia o tych epizodach i o wszystkim na raz. Kiedy tylko mysle o tym łzy cisną się do oczu, a ja czuje się tak żle ze mam ochote nikomu nie pokazywac się , wstydze się tego tak mocno, boli mnie także straszne dogadywanie mi moich bliskich i znajomych. Boje się jutra, na uczelni egzaminy, cały czas stres nerwy, albo się uda albo nie, zdam albo nie, dam rade albo nie…itd… Za każdym razem zaczynam od nowa, i zadaje sobei pyatnie czy to ma sens , bo i tak wiem ze jestem sama z tym wszystkim , wedlug niektórych osób to tylko moje chore myślenie, wbijanie sobie do głowy głupich myśli, dla nich tylko chore , dla mnie wazne i istotne, bo to przez nie nie mogę się pozbierac. Zle mi z tym, i wiem ze sama sobie nei poradze , a sposób mojego zachowania nie jest normalny. Chciałaby zacząc zyc normalnie, bez wyrzutów, bez okropnych mysli i srachu. Cały czas mam wrazenie ze to co mnie spotyka mam wypisane na czole ze ludzie widza co się ze mna dzieje, a słowa niektórych moich bliskich sprowadzaja się do tego ze naprawde czuje się jak obłąkana.Zauwazam jednak u siebie dziwne zachowania, często płacze wszystko mnie drazni, jestem obojętna, boje się wszystkiego, wszystko sprowadzam do jednego i opieram się na tym. Godzina po 15 znów czuje głód, no skoro już tyle zjadłam no to jeszcze w siebie wepcham , przeciez zmieszcze….to już bez sensu , wszystko się psuje z każdym kolejnym kawałkiem słodkiego czuje gorsza nienawiśc do siebie, nei mogę a siebie patrzec, jak mogę tak robic?Wszystko przez to jedzenei które zapanowalo nade mna po całości. Gdyby nei to czułabym się o wiele lepiej , miałabym wiecej energii, i siły a tak tylko moje Zycie to dni od napadu do napadu…w przerwie miedzy zamykam się , odizolowuje się myśle ze to minie ze przeczekam skutki tego co mnie spotkalo, i ze będzie dobrze ale niestety natrafiaja się kolejne, i tak cały czas…Najgorsze jest to że wszystko co robie jest owładnięte i zależne od tego co wkładm bądź włożę do żołądka. Zazwyczaj przy takim napadzie nie dowierzam ze robię coś czego po chwili będę tak strasznie żałować, ale to silniejsze ode mnie, Pytanie po co to robię? Przeciez to nie normalne…ale to jest jak opętanie Jeszcze kiedyś byłam normalna, zadowolona dziewczyna, cieszyło mnie wiele rzeczy teraz to już po prostu nic szczególnego, życie z dnia na dzien bez niczego co mogłoby wyróżnić moją codziennośc. Jestem tak dotknieta tym problemem że wszystko co robie jest nie tak wazne jak mysli które nieustannie siedza mi w głowie i kieruja mna. Nie czuje się potrzebna, obżarstwo a właściwie jego napady przeszkadzają mi w nauce, w kontaktach z bliskimi, we wszystkim po prostu wszystkim już bez żadnego wyjątku. Cos mi się należy od zycia, bardzo bym chcaial normalnei zyc tak jak inni, wiem ze na swiecie ludzie maja rózne problemy są wojny, ludzie choruja na nieuleczalne choroby, mój problem zdaje się być tu błahostka, jednakze, tak doskonale potrafi omamic organizm a przede wszystkim psychike człowieka ze nie można temu samemu zaradzic, człowiek staje się słaby, i samotny z tym co go dreczy. Gdybym mogła cofnać czas może mysłałabym innymi kategoriami. Niekoniecznei sugerowałabym się wyglądem, i tym ze ktos jest taki a ktos taki…Czuje się tak fatalnei ze nei jestem w stanie do konca tego opisac, chcaialbym wiele ale chyba nei wszystko potrafie, najchętniej skończyłabym z tym wszystkim. Często zastanawiam się dlaczego prze moje chore ambicje sprawa potoczyla się tak a nie inaczej, co miało na to wpływ. Choć co do wpływu chyba jestem pewna , cały czas od co najmniej 7 lat było mieszanie mi w głowie bliskiej mi osoby , która wszystko robiła żeby umilic mi Zycie, tłumacząc się ze chce dobrze, ubliżając mi, malo tego rozpowiadajc innym nieprzyjemnie rzeczy które przy każdym moim spotkaniu z nimi były wyglaszane lub w delikatny sposób podkreślane. Przez to wszystko mam straszne problemy ze snem , często bywa ze budze się kilka razy w nocy, nei mogę zasnąć a wstaje bardzo bardzio wczesnei był okres ze po godzinie 5 nad ranem nie mogłam już spac i zaczynałam dzien.Cały czas drecza mnie te okropne mysli , smutek nie odstepuje mnie na krok.

Gośka 06/07/2010 o 18:28

Jestem psychologiem. Zastanawiam się nad zdobyciem nowych kwalifikacji, psychodietetyka wydaje się być bardzo interesująca..:)

Ryszard 13/11/2010 o 09:04

Mam 61 lat i od kilku lat łatwo ulegam płaczu oglądając film, wspominając rodziców, którzy nie żyją, Bardzo. łatwo się wzruszam. Proszę o informację jak się uodpornić. Pracuję na stanowisku kierowniczym w Urzędzie.

sebastien 19/02/2011 o 18:03

mam 11 lat i warze od 60 do 67 kg i mam 1,50 do 1,60 mysi le że to zile więc proszę pomóżcie mi szybko

Joanna 27/09/2012 o 15:24

Witam.
Jestem zainteresowana ofertą pani poradni dietetycznej.
Ja korzystałam już z usług dietetyka w swoim mieście aczkolwiek potrzebne są pewne zmiany a ja nie mogę w żaden sposób skontaktować się z moim dietetykiem.
Ja chciałabym schudnąć zdrowo i na całe życie.
Problem jest w tym,że ja nie mieszkam sama-mieszkam z mamą,która nie pozwala mi gotować,bo uważa,że tylko ona robi to najlepiej.
W każdym bądź razie chciałabym się spytać czy byłaby możliwość zamiany tych dań,które wymagają gotowania na jakieś proste sałatki,surówki.
Jest to tylko czasowe rozwiązanie do czasu znalezienia pracy i wyprowadzki z domu.
Proszę o oszacowanie kosztów.
Jeżeli zechce pani mi pomóc to wyślę dietę.
Zależy mi tylko i wyłącznie na skutecznej diecie.
Chciałabym chudnąć 4 kg na miesiąc a najlepiej 6 kg na miesiąc.
Proszę o dodatkowe porady odnośnie ćwiczeń fizycznych(ile czasu diennie powinnam poświęcać na aktywność fizyczną-bo rozumiem,że bez ćwiczeń nie osiągnę sukcesu.
Pozdrawiam

zagubiona 15/10/2012 o 13:14

mam 19 lat i chyba choruje na bulimię.. Czuje że już nie daje rade tego opanować , boje się o moje zdrowie ciągnie się to od około 3 lat, kiedyś to było bardziej spontaniczne, gdy czułam ze za dużo zjadłam – wymiotowałam. Teraz stało się to.. jakby to powiedzieć moim nałogiem- jem tyle żeby poczuć się syta, lecz po chwili, gdy zjem tyle że aż czuje się pełna, przez ból brzucha muszę po prostu zwymiotować ;( Próbowałam się powstrzymywać, ale gdy siedzę w domu, po szkole nie umiem się opanować.
Nie wymiotuje cały czas, jak zjem trochę to nie, ale gdy już czuje ze mnie boli żołądek… ehh nie wiem co mam robić? , do kogo się zgłosić?

Jeśli była by taka możliwość byłabym wdzięczna za odpowiedz , wiem ze potrzebuje pomocy i może tu uda mi się ją znaleźć (przepraszam za moje błędy stylistyczne). Miłego dnia, pozdrawiam.

ania 29/11/2012 o 23:38

Hej!! Jestem tutaj bo mam problem z nadwaga waze 80kg i 173cm wzrostu.Najgordza z tych zeczy jest to ze kocham jesc. Moim mazenie jest miec zgrabna sylwetke podoba sie chlopakom wlozyc stroj kapielowy do tej pory chodzac na basen zagrywam swoj brzuch wstydze sie swojego ciala.Jesli patrze sie na te wszystkie szczuple osoby zadaje sobie pytanie dlaczego ja taka nie jestem. Chcial bym schudnac 15-20 kg.Ni jestm wstanie cieszyc sie jesli ide na dyskoteke bo przejmuje sie swoimcialem…

Leave a Comment

�¯�»�¿�¯�»�¿